Ciąg dalszy oby nie nastąpił

Posted by

Fatalna seria porażek trwa Z każdym meczem nastroje się psują. O ile pierwszą porażkę można było przełknąć gdyż przytrafiła się po ładnej walce, porażkę z MKSem można było wytłumaczyć brakiem Stefana i Janka o tyle wczorajszy mecz z beniaminkiem należał do tych, który trzeba było wygrać aby myśleć o utrzymaniu… a stało się inaczej.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię znaleźć wytłumaczenia dla tej porażki. To co wydarzyło się w czwartej kwarcie jest po prostu niewytłumaczalne. Pojechaliśmy do Krosna obejrzeć nową jakość Startu a zobaczyliśmy stary, zły Start z zeszłego sezonu.

Szczegółowej analizy nie będzie bo równie dobrze mógłbym skopiować relację z któregoś meczu z zeszłego sezonu. Pierwsza kwarta na styku, minimalnie wygrana przez gospodarzy. Druga kwarta genialna w naszym wykonaniu wygrana 16:25. W pierwszej połowie graliśmy na całkiem niezłym procencie i dlatego w miarę dobrze to wyglądało. Trzecia kwarta była niemal odbiciem lustrzanym drugiej, przegraliśmy 23:17 ale mimo to przed ostatnim starciem prowadziliśmy 61:62.

I oto w czwartej kwarcie byliśmy świadkami pogromu. I w ataku i w obronie drużyna wyglądała bezradnie. Jakby na boisku grali nie rezerwowi ale juniorzy z drugiej drużyny. W statystykach asyst wygraliśmy 16:10 i to głównie przez właśnie ostatnią odsłonę, gdyż dwóch amerykanów z Krosna (Wooldrige i Maddox) robili co chcieli 1vs1 a my staraliśmy się gonić wynik rzucając nieprzygotowane trójki, które oczywiście nie wpadały. Bezradność na boisku, nerwowa atmosfera na ławce zakończyła się tym, że w ostatniej kwarcie Krosno rozbiło nas 26:12 i cały mecz zakończył się wynikiem 87:74.

Łyżeczka miodu w tej beczce dziegciu to postawa Kuby Dłoniaka, który zagrał w końcu dobry mecz. Rzucił 12 punktów na skuteczności 80%. W sumie 4 zawodników na koncie zapisało wynik dwucyfrowy – obok Kuby jeszcze dwóch rzuciło po 12 oczek – Brandon, który dołożył do tego 9 zbiórek i Stefan, który mimo wszystko wyglądał jakoś niewyraźnie. Z 11 punktami zakończył mecz Grzesiek. Za grę w ataku pochwalić też trzeba Jankesa, który próbował 3 razy z dystansu i wszystkie próby okazały się celne, gorzej spisywał się w obronie ale nie bardzo można wskazać kogoś, kto w drugiej połowie był dobry w tym aspekcie.

Jak już pisałem – nie wiem dlaczego przegraliśmy ale z chęcią poznałbym odpowiedzi na następujące pytania: dlaczego Doug grał tylko 14 minut? Szybkie dwa faule – rozumiem – ławka. Ale on z tymi dwoma faulami skończył mecz… Dlaczego Jarek grał tylko niecałe 8 minut? Pomimo tego, że w porównaniu z innymi meczami – w tym grał całkiem poprawnie. Dlaczego goniąc przeciwnika kończymy czwartą kwartę z tylko JEDNYM faulem na koncie? To jest dla mnie niewybaczalne, zwłaszcza przy trenerze, który jak sam twierdzi, stawia na obronę. I co do cholery się stało w tej czwartej kwarcie z głowami zawodników!?

Przed nami 4 mecze – u siebie podejmujemy Czarnych i AZS a na wyjeździe gramy z Kutnem i Asseco. Jeśli nie wygramy przynajmniej jednego meczu to trzeba będzie przedsięwziąć jakieś radykalne środki bo przynajmniej 2 drużyny z tych czterech są w naszym zasięgu. Do roboty chłopaki bo żarty się skończyły, w tym sezonie z taką grą nic nas od spadku nie uratuje!