Co się tam odtentegowało!?

Posted by

To był dziwny dzień. Pierwszy znak, że to nie jest normalna sobota objawił się na drodze z Puław do Kurowa. Jeździłem tamtędy setki razy i niezmierną rzadkością było spotkać kogoś, kto jedzie na tej trasie 90km/h a wczoraj spotkałem tam aż dwa takie pojazdy! Kolejne rzeczy działy się już podczas spotkania. Najpierw Kuba, zwyczajny skromny chłopak z czechowskich blokowisk, dotknął piłkę podczas meczu 😀 Czekał na ten moment już trzeci sezon aż udało się to dopiero wczoraj. Potem pękła pałka, która dzielnie młóciła bęben przez lata. A następnie byliśmy świadkami niesamowitego run’a 17:0 w ostatnich 6 minutach meczu, co pozwoliło pokonać rewelacyjnego beniaminka z Krosna 68:63!

Ale zanim o wczorajszym meczu, trzeba wspomnieć o naszych dwóch poprzednich porażkach. Obie zdarzyły się w równie dramatycznych okolicznościach jak wczorajsze zwycięstwo. Do Tarnobrzega jechaliśmy jak po swoje. W obliczu doniesień prasowych o kłopotach Siarki z amerykanami i naszym wcześniejszym zwycięstwem z Treflem nie sposób było myśleć inaczej. Tym większe rozgoryczenie spotkało nas na podkarpaciu, gdy okazało się, że amerykanie w Siarce grają jak gdyby nigdy nic a jeden z naszych dotychczasowych liderów – Peterson – ma zamiar opuścić Start. Nikt nie był na to przygotowany, ani my, ani trener, ani reszta zespołu co skrzętnie wykorzystali gospodarze, demolując nas na desce 43:31. Dodatkowo punkty na wagę zwycięstwa w samej końcówce meczu zdobył dla Siarki nasz były zawodnik – Grzesiek Małecki po akcji 2+1 ustalając wynik spotkania na 86:83.

Następnie Start podejmował u siebie Wilki Morskie z odległego Szczecina. Rozpoczęliśmy fatalnie, pierwszą kwartę przegrywając 13:27 ale w drugiej dzięki wyśmienitej skuteczności rzutowej z dystansu wróciliśmy do gry i na przerwę schodziliśmy prowadząc 43:41! Druga połowa ciągle na styku a za przegraną możemy chyba po raz kolejny podziękować sędziom. Sporo było złych decyzji arbitrów aż w końcu na kilka sekund przed końcem meczu gwizdnęli kontrowersyjny faul przy rzucie za trzy punkty, po którym Paweł Kikowski ustalił wynik spotkania na 77:79.

Miasto Szkła przyjechało do Lublina również podrażnione ostatnią porażką z Asseco w ostatnich sekundach 79:80 i wiadomo było, że lekko nie będzie. Po pierwsze dlatego, że w szeregach drużyny z Krosna gra jeden z najlepiej punktujących naszej ligi – Chris Czerapowicz a po drugie dlatego, że drużynowo Miasto Szkła jest na 4 miejscu w lidze pod względem liczby zbiórek. A my nadal mieliśmy grać bez nominalnego zmiennika dla Jarka na pozycji nr 5. Ale zagrać trzeba było zatem Jarek wyszedł na parkiet a wraz z nim, Stefan, Doug, Bartek i Nick Kellog. Rozpoczęliśmy źle bo po pierwszych pięciu minutach przegrywaliśmy 5:14, trener Dedek wziął czas i w drugiej części tego starcia wróciliśmy do gry. Ostatecznie przegraliśmy tą ćwiartkę ale nieznaczną różnicą 22:25.

Druga i trzecia kwarta były do siebie podobne. W obu obrona funkcjonowała nieźle ale skuteczność wołała o pomstę do nieba. Po trzeciej kwarcie skuteczność z gry Startu oscylowała w okolicach 27% (!). Niewiele lepiej było po drugiej stronie boiska jednakże, goście systematycznie powiększali swoją przewagę. Obie kwarty wygrali różnicą 4 punktów (15:19 i 10:14) dzięki czemu na ostatnią kwartę wychodzili z przewagą 11 punktów. Biorąc pod uwagę wynik, skuteczność naszej drużyny i znaczną przewagę gości na tablicach, ciężko było wierzyć, że cokolwiek może się zmienić w ostatniej odsłonie.

Zwłaszcza, że krośnianie po 4 minutach ostatniej odsłony jeszcze powiększyli przewagę do 12 punktów. Na 5:56 do końca meczu Hajrić trafił jeden ze swoich rzutów wolnych i na tablicy widniał wynik 51:63. Właśnie od tego momentu wydarzyły się wszystkie te dziwne rzeczy, o których pisałem na początku. Minutę później po dwóch akcjach Douga było 56:63. Na 3 minuty przed końcem meczu Kuba trafił trójkę, która rozpaliła Globus! Rozgrzany Doug wymusił faul i pewnie trafił dwa osobiste a chwilę później Jarek doprowadził do remisu 63:63. Kolejna dobra akcja w obronie, szybkie przejście do ataku i Kowal pakuje trójkę! Znów niecelny rzut z dystansu gości i na 30 sekund do końca w akcji ofensywnej faulowany Jarek staje na linii rzutów wolnych. Pierwszy niecelny, drugi niecelny i nagle zjawia się znów kapitan, dobija piłkę i ustala wynik meczu na 68:63.

fot. Wojciech Nieśpiałowski źr: dziennikwschodni.pl

Nie da się opisać tego co się działo w tych ostatnich 6 minutach. Dobitka Kowala to była jedyna ofensywna zbiórka w tym okresie a goście mieli ich aż 5. W sumie wykonali 13 prób ale dzięki doskonałej obronie, żaden nie został wykonany z czystej pozycji. Krosno zdominowało tablicę w całym meczu aż 34:47! Zatem jak się stało to co się stało? Walka, walka i jeszcze raz walka. I to całej drużyny. Jankes wszedł dopiero w czwartej kwarcie z zadaniem upilnowania Czerapowicza i swoje zadanie wykonał perfekcyjnie. Znów miał najwyższy w naszej drużynie wskaźnik +/- 18. Poszczególne zdobycze punktowe nie są imponujące ale czasami w tym leży klucz do zwycięstwa. Najlepszym strzelcem był Doug, który zaliczył kolejne dobre spotkanie – 13 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty, 5 fauli wymuszonych, 2 przechwyty i tylko jedna strata. Stefan zdobył 12 punktów i 7 zbiórek, wymusił również 5 fauli. Kowal zagrał swoje najlepsze zawody w ekstraklasie zdobywając 12 puntów, 4 zbiórki, przechwyt i blok. Do tego dodajmy 10 punktów Kuby, 8 Nicka Covingtona, 6 Nicka Kelloga, 5 Łukasza, 2 Jarka i mamy kompletny obraz kompletnej drużyny. Wśród gości rządził Kareem Maddox z 21 oczkami i 16 zbiórkami i Szymon Rduch 10 punktów i 8 zbiórek. Zawiódł natomiast Czerapowicz, który zdobył tylko 7 oczek ale spora w tym zasługa naszych obrońców i trenera.

 

Przed Startem teraz dwa trudne wyjazdy do Starogardu, gdzie zapewne nie zostaną miło przyjęci po zamieszaniu jakie ostatnio wydarzyło się gdy Polpharma była w Lublinie a później do Słupska, na teren, który zawsze jest trudny ale w związku z zawirowaniami u Czarnych jeszcze bardziej nieprzewidywalny. My natomiast ostrzymy sobie zęby na 26 lutego, gdyż wtedy przyjedzie do Lublina Polfarmex co znaczy, że będzie to kolejny mecz z tych, które trzeba wygrać. Oby włodarzom udało się znaleźć jak najszybciej kogoś na pomalowane, bo Jarek nadal ma problemy z faulami, co skazuje nas na sromotne porażki na tablicach. Na koniec chciałem podziękować całej hali za doping w ostatniej kwarcie – to było coś na co Start zasługuje!