Końcówki nie dla Startu

Posted by

Z MKS Dąbrowa Górnicza spotkaliśmy się przed sezonem dwukrotnie i dwukrotnie nie mieliśmy zbyt wielu argumentów, żeby się im przeciwstawić. Kiepska gra Startu w Zgorzelcu nie wróżyła sukcesu, tym bardziej, że dąbrowianie przyjechali do nas na pewno mocno podrażnieni porażką po dwóch dogrywkach na własnym parkiecie z Twardymi Piernikami. Stawili się jednak w dziesięcioosobowym składzie i ostro stawili nam czoła

fot. Przemysław Gąbka źr. facebook Start Lublin

W wyjściowym składzie zobaczyliśmy na parkiecie T.J.-a, Nicka, Roba, Marcina i Jarka. Pierwsza kwarta w wykonaniu naszej drużyny wyglądała zgoła odmiennie niż do tej pory. Skuteczność była całkiem niezła z obu stron co skutkowało wyrównanym wynikiem i licznymi zmianami na prowadzeniu. Po 6 pkt zdobyli Rob i Jarek, po 4 dorzucili Marcin z Trencym i jedna trójka Nicka spowodowała, że pierwszą partię wygraliśmy 23:21.

W drugiej kwarcie dobra defensywa naszego zespołu i nieskuteczność gości zaowocowała zwiększeniem przewagi do 7 punktów. W tej kwarcie, a zwłaszcza w pierwszej jej połowie, brylował Grzelu – zdobywca 8 punktów. Chumakov dorzucił dwa, Kellog jeszcze 4 i dwa wolne wykorzystał Jarek. Do szatni chłopaki schodzili z prowadzeniem 39:34, druga połowa zapowiadała się obiecująco.

fot. Przemysław Gąbka źr. facebook Start Lublin

W trzeciej kwarcie dąbrowianie ostro ruszyli do ataku. Po nieco ponad dwóch minutach gry doprowadzili do wyniku 44:42 wtedy coś jednak zacięło się w ich grze. My natomiast punktowaliśmy spokojnie i skutecznie, by po kolejnych pięciu minutach wyjść na 11-punktowe prowadzenie 53:42. Wtedy wrócił koszmar braku skuteczności. Goście skrzętnie z niego skorzystali zdobywając kolejne 8 punktów. Ostatecznie jednak udało się wygrać tą kwartę 17:16 i przed ostatnią zachować 6 punktów prowadzenia 56:50.

Czwarta ćwiartka to czas, o którym wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Nic nie zapowiadało tego dramatu, który miał nadejść. Przez 7 minut kontrolowaliśmy wynik. 3 minuty przed końcem prowadziliśmy ośmioma punktami 74:66. I na tym zakończyła się nasza zdobycz punktowa. Goście z Dąbrowy zachowali więcej zimnej krwi a na 22 sekundy Kuba Dłoniak rzucił zwycięską trójkę i mecz ostatecznie wygrali 74:75.

fot. Przemysław Gabka źr. facebook Start Lublin

Kolejny rywal był na talerzu a my przed głównym daniem wychodzimy z restauracji. Po rzucie Dłoniaka mieliśmy 22 sekundy na dwa meczbole – jeden zakończył się stratą Janka a drugi niecelną trójką Nicka. Pytanie brzmi dlaczego? Czy nasi zawodnicy na treningach tak skupili się na ćwiczeniu skuteczności, że zapomnieli o taktyce? Czy akcja była zaplanowana a o porażce zadecydowały braki w umiejętnościach lub w doświadczeniu? Nie wiemy i pewnie się nie dowiemy. Najprostszym rozwiązaniem jest niedoprowadzanie do takich końcówek. Niestety w tym przypadku nie bez znaczenia był fakt, że Jarek w połowie 4 kwarty zszedł za 5 fauli a Marcin i Igor mieli ich na koncie po 4. Siłą rzeczy nasza obrona w końcówce nie mogła być tak agresywna jak przez całe spotkanie. Po raz kolejny też nerwy zjadły naszego rozgrywającego i po raz kolejny Nick nie trafił decydującego rzutu. Tym razem to porażka ma wielu ojców.

Dość marudzenia, pochwalmy kogoś. Na pewno zasługuje na to (po raz kolejny) Sali – z opaską kapitańską walczy jak na dowódcę przystało, mało brakowało do drugiego z rzędu double-double 12 punktów i 9 zbiórek. Pewnie gdyby nie to, że przez praktycznie cały mecz grał na presji faulów zebrałby tą jeszcze jedną piłkę. 12 punktów T.J.-a też jest niezłym (w zasadzie najlepszym do tej pory w naszych barwach) wynikiem. 11 punktów dorzucił Janek, 9 Nick po 8 dołożyli Igor, Jarek i Rob, a 6 Grzesiek. Wszystko to przy niemal 45% skuteczności z gry i 56% za dwa punkty – i w tym upatrujemy szanse na przyszłość. W barwach gości 22 punkty ustrzelił bohater spotkania – Dłoniak, 12 Zmarlak i 10 niesamowicie dynamiczny Brodaus.

Kolejne spotkanie zagramy w Gdyni. Tamtejsze Asseco ma już za sobą 5 spotkań i tylko jedną porażkę z Rosą. Na rozkładzie jednak silniejszych przeciwników niż my. Wygrali z Turami, Polfarmexem, Twardymi Piernikami i rozgromili Trefl. To będzie z pewnością najsilniejszy przeciwnik z jakim przyjdzie nam się zmierzyć od początku tego sezonu i tak naprawdę dopiero w sobotę przekonamy się na co stać naszą drużynę. Czy podejmą rękawicę i powalczą? Nie wyobrażamy sobie niczego innego! #GoStart