Koniec sezonu

Posted by

Ostatni gwizdek dla Startu w sezonie 2015/2016 wybrzmiał w niedzielę w Hali Mistrzów. Był to sezon ciężki zarówno dla kibiców, zawodników jak i dla całego sztabu. Sezon, w którym nasza drużyna zdołała wygrać tylko 4 starcia. Sezon pełen dotkliwych porażek jak ta z Rosą (94:47) oraz serii bez wygranych (14), sezon, w którym trener zmieniał się aż czterokrotnie, sezon, podczas którego najlepszemu strzelcowi naszej drużyny udało się osiągnąć zawrotne 11,5 pkt/mecz (Nick Kellog). 4 przegrane dosłownie w ostatnich sekundach plus kilka przegranych w ostatnich minutach i wynik jest jaki jest 4-28.

fot. Przemek Gąbka, źr: facebook Startu

Ale zdarzały się również dobre chwile, na pewno jedną z takich chwil była niespodziewana wygrana ze Stelmetem – drużyną, która do czasu wizyty na Globusie nie przegrała ani jednego meczu. Bez wątpliwości takimi miłymi chwilami były każde przerwy i timeouty w meczu gdy na parkiet wychodziły niesamowite UDS Cheerleaders 😉 Swoją chwilę miał też Grzesiek Małecki, który został MVP kolejki wtedy właśnie gdy Start wygrywał ze Stelmetem.

Na indywidualne wyróżnienie zasługuje Nick, który został nie tylko liderem punktowym ale też był najlepiej przechwytującym zawodnikiem Startu. Trafił i wykonał najwięcej rzutów za 3 punkty w drużynie, jeśli chodzi o skuteczność to wyprzedził go tylko Alan, który jednakże zarówno prób jak i trafień miał 3 razy mniej. Tylko Sali wyprzedził Nicka w ilości zbiórek ofensywnych, co jak na pozycję 2 jest niesamowitym osiągniąciem! Jednym słowem Nick w przekroju sezonu był liderem zespołu.

Skoro wspomniałem o Marcinie – również nie sposób pominąć jego wkładu w drużynę. Waleczność pod obiema tablicami i równa (choć niezbyt okazała) forma strzelecka pozwoliły mu osiągnąć 2 razy double-double ale wielokrotnie naprawdę brakowało mu jednego trafienia lub jednej zbiórki aby powiększyć dorobek tej statystyki. Do czasu kontuzji pleców grał jak na kapitana przystało i na pewno zasłużył sobie na noszenie opaski.

Malec – druga strzelba Startu w tym sezonie. Wydaje mi się jednak, że nie tylko pod tym kątem należy patrzeć na jego grę. Ten człowiek haruje jak wół po obu stronach boiska, wielokrotnie odwalając czarną robotę w defensywie, która nie przekłada się na statystyki. Na pewno kolejna wyróżniająca się postać w tym zakończonym rozdziale.

Jarek – Igor – Nikola. Cóż.. jeśli chodzi o naszych środkowych to śmiało można podzielić ten sezon na 3 części. Początkowa faza należała do Jarka, rozgrywał całkiem niezłe mecze do czasu kontuzji. Po urazie nie odzyskał już formy. W tamtym okresie, a po pierwszych nieudanych meczach, dobrze zastąpił go Igor. Stety lub niestety wraz ze zmianą trenera Igor opuścił zespół a jego miejsce zajął Nikola. Jevtic długo się rozkręcał ale końcówka sezonu pokazała, że jest trochę potencjału w tym zawodniku.

Kowal rozegrał 3 mecze wyjściowej piątce i skończył sezon z najlepszą skutecznością rzutów za dwa punkty (54,5%) a Alan, jak już wspomniałem, skończył sezon z najlepszą skutecznością rzutów z dystansu (40,4%) i 5 evalem w drużynie. Moim zdaniem powinien otrzymywać nieco więcej minut. A tymczasem dostawał mniej niż Poole, który obok Popovica był chyba najmniej trafionym transferem w tym sezonie. Wydaje mi się, że Rob grał nieco zachowawczo, mimo średniej 18 minut na mecz oddawał tylko 5,5 rzutu co przy ponad 7 rzutach zarówno Marka jak i Janka było to nieco zbyt mało.

Właśnie.. nasi rozgrywający.. to pozycja, którą w pierwszej kolejności należy wzmocnić. Marko, zdobywając 21 punktów w pierwszym swoim meczu w czerwono-czarnych barwach i 16 w drugim dawał nadzieję na tzw. „dobrą zmianę”, niestety później było już tylko gorzej.. Jankowi ewidentnie brakuje ogrania, chłodnej głowy i zdecydowania w podejmowaniu decyzji. Obaj na koniec sezonu zanotowali skuteczność z gry w okolicach 25% co świadczy głównie o źle podejmowanych decyzjach rzutowych. Trency opuścił zespół zaledwie po 8 meczach, więc nie ma sensu ujmować go w podsumowaniu. Bartek, Adam i Wojtek grali średnio mniej niż 10min w meczu, więc również niewiele można o nich powiedzieć.

Trenerów było trzech, Paweł Turkiewicz wydaje się wykorzystał wszystkie swoje pomysły na drużynę, ugrał dwie wygrane i jest ojcem dwóch porażek w końcówkach i moim zdaniem słusznie został zmieniony na Michała Sikorę. Natomiast Dusan Radovic był zdecydowanie największym nieporozumieniem tego sezonu. Z perspektywy czasu kilka miesięcy zostało bezsensownie straconych. Na szczęście zarząd zreflektował się i jego miejsce z powrotem zajął Michał Sikora. Człowiek, który ma dobry kontakt z drużyną, wie, kiedy wziąć czas i nie boi się wprowadzać do gry rezerwowych. Szczerze mam nadzieję, że w przyszłym sezonie również dostanie szansę.

Pozostaje nam mimo wszystko podziękować za ten sezon.

Podziękować drużynie za te nerwowe końcówki, bo przecież w końcu po to się chodzi na mecze, mimo, że nie zawsze się wygrywa..

Podziękować dziewczynom z UDS Cheerleaders za to, że są tym promyczkiem słońca podczas pochmurnych meczów.

Podziękować tym kibicom na hali Globus, którym chce się czasami klasnąć, czasami gwizdnąć a i czasami nawet krzyknąć – więcej odwagi, czasami naprawdę drużyna musi czuć, że ktoś naokoło nich siedzi i im kibicuje.

Zatem, DZIĘKUJEMY i z pewnością widzimy się znów w październiku pełni nadziei!