Nadal bez zwycięstwa

Posted by

W spotkaniu z Polfarmexem nie byliśmy faworytami. Chyba w żadnym spotkaniu w tym sezonie nie będziemy grali z takiej pozycji. No, może z Siarką u siebie… W każdym razie do Kutna jechaliśmy aby rozegrać dobry mecz a przy okazji powalczyć o pierwsze zwycięstwo w sezonie. Nie udało się, choć było blisko. Przegraliśmy 78:74 ale tym razem czwarta kwarta okazała się najlepszą.

Ale po kolei. Na parkiet wyszliśmy w składzie: Doug, Jankes, Stefan, Bartosz i Brandon. Dardan Berisha trafił pierwszą trójkę wyprowadzając Polfarmex na prowadzenie, którego jak okazało się później, nie oddali aż do końca. Chociaż nie, udało się doprowadzić do remisu 4:4 i to wszystko na co było nas stać w sobotni wieczór. Dzięki stuprocentowej skuteczności w rzutach z dystansu (5/5) gospodarze bardzo szybko osiągnęli 10-punktowe prowadzenie 24:14. Było to na 3,5 minuty przed zakończeniem pierwszej kwarty. Od tej pory trójki przestały im siedzieć a w zasadzie nie zdobyli ani jednego punktu co pozwoliło nam na podgonienie wyniku i pierwsze starcie zakończyło się 24:22. Wynik był trzymany głównie przez Brandona, zdobywcy 10 punktów, 4 zbiórek i 1 asysty już na tym etapie gry.

Druga ćwiartka zaważyła na wyniku końcowym. Rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej. Najpierw trafili gospodarze, potem Kuba Dłoniak. Minutę później boisko opuścił Brandon i… nasza gra ofensywna posypała się całkowicie. Brak zdobytych punktów przez kolejne 5 minut doprowadziło do wyniku 34:24. Na boisko powrócił Brandon ale Polfarmex nie przestał trafiać. Ostatecznie kwartę przegraliśmy 20:10. Nie można wygrać meczu zdobywając 10 punktów w kwarcie.. i to ledwo ledwo. 6 z nich rzucił Doug, dwa dołożył Brandon i 2 wspomniany wcześniej Dłoniak. Wynik do przerwy – 44:32.

polfarmex
źr: facebook KKS Pro-Basket Kutno

Przez pierwsze 4 minuty trzeciego starcia w naszej drużynie punktował tylko Brandon w liczbie 4 punktów. To pozwoliło gospodarzom na osiągnięcie najwyższego prowadzenia w meczu 53:36. Zaraz po tym fakcie wpadł pierwszy trafiony rzut z obwodu dla naszej drużyny (do tej pory 0/7 !) – sprawcą tego wyczynu został nie kto inny jak Stefan dla którego był to dopiero 5 punkt w tym meczu. Zdarzenie to zapoczątkowało mozolny marsz po wynik naszej drużyny. Balmazovica doskonale wspierał Kowal, dla którego był to najlepszy mecz w karierze w ekstraklasie. To dzięki dwóm trójkom Stefana i dwóm trójkom Kowala w trzeciej kwarcie zmniejszyliśmy straty do 8 punktów 60:52.

Po przerwie Kowal dołożył jeszcze 5 punktów. Pierwsze punkty w tym meczu (w okolicach 5 minuty czwartej kwarty) w liczbie 3 zdobył Grzesiek Małecki i po tych właśnie punktach przewaga gospodarzy wynosiła już tylko 6 oczek. 70:64. Kolejne minuty należały do Douga – 7 punktów naszego rozgrywającego i na tablicy 74:71. Na zegarze już tylko 35 sekund do końca. Niestety, niepotrzebne podwojenie w obronie i Jarecki zdobywa łatwe dwa punkty na 16 sekund do końca meczu. Kolejna akcja zajęła nam zbyt dużo czasu ale po raz kolejny błysnął Brandon. Błysnął bo musiał… trafił z obwodu na 3 sekundy przed końcową syreną. Szybki faul po wznowieniu ale Berisha rozwiewa wątpliwości i ustala wynik spotkania na 78:74.

Po raz kolejny najlepszym zawodnikiem Startu zostaje Peterson, który zdobywa swoje 3 double-double w sezonie. 19pkt i 13 zbiórek naszego centra wskazuje  bezsprzecznie na to, że to on jest niekwestionowanym liderem naszej drużyny. Jednak dalej mam wrażenie, że te punkty zdobywane są głównie dzięki niemu. Że nadal nie mamy zagrywki skonstruowanej pod Brandona. Chyba każda próba pick’n’rolla była nie udana. Jak nie mamy pomysłu na grę to oddajemy piłkę Brandonowi, robimy izolację i niech sobie chłopak radzi. Na całe szczęście radzi sobie. Panie trenerze, może by jednak wykorzystać trochę tą dobrą formę naszego centra, skoro Stefanowi nie idzie, Jankes ma kolejny mecz na 0 a Grzesiek odwala mega robotę w obronie? Najlepszy mecz do tej pory w barwach Startu rozegrał Doug – 17 punktów, 3 asysty i 2 przechwyty. Trzecim strzelcem był Kowal z 11 oczkami. Stefan tym razem tylko 10 punktów na słabym procencie z gry 36,4%. Do tego 8 Janek, 6 Kuba i 3 Małecki, któremu można to wybaczyć, gdyż poświęcił siły głównie na pilnowanie najlepszego strzelca gospodarzy – Dardana Berishy. Udało się to połowicznie bo co prawda snajper zdobył 15 punktów (drugi najlepszy wynik wśród kutnian) ale na bardzo słabej skuteczności z gry 35,7%. Najlepszy w drużynie Polfarmexu był Jarecki – zdobywca 20pkt.

polfarmex1
źr: facebook KKS Pro-Basket Kutno

Przed nami dwa mecze z drużynami, z którymi będziemy walczyć o utrzymanie. Najpierw u siebie z AZS Koszalin a potem w Gdyni z Asseco. Jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu to te mecze TRZEBA wygrać. Ale żeby je wygrać trzeba poprawić kilka rzeczy. Przede wszystkim, o czym już pisałem, rozszerzyć wachlarz zagrywek o wykorzystanie centra. Po drugie popracować nad rzutami z półdystansu bo przy każdej takiej próbie serce drży. Wygląda to tak jakby tylko Doug i Kuba potrafili trafić z półdystansu z czystej pozycji. Trener twierdzi, że mecze wygrywa się defensywą. Nie do końca się z tym zgadzam bo mecze wygrywa ten, kto trafi więcej, nic nam po defensywie jeśli z czystych pozycji nie będziemy trafiać nawet w obręcz, bo i tak w tym meczu bywało…

I na koniec reakcja prezesa Pelczara po sobotnim meczu:

Kto nie ma charakteru i nie walczy może się pakować do domu.
Nie toleruję takiej postawy.
Nie jesteśmy przechowalnią…

Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić. Najbliższy mecz na Globusie może być dla niektórych ostatnim w czerwono-czarnych barwach. Zatem pełna koncentracja panowie i dajcie nam wreszcie powód do radości!