Płomień nadziei nadal płonie

Posted by

Stało się! Wygraliśmy pierwszy mecz w tym sezonie. I choć nie było lekko, chociaż przegraliśmy trzy kwarty w tym meczu to zaliczka punktowa z pierwszej wystarczyła, żeby Polpharma Starogard Gdański uznała naszą wyższość – 100:99. Jak się okazało, po tym meczu goście stracili nie tylko punkty ale też dwóch swoich najlepszych graczy. Ale po kolei.

Na spotkanie wyszliśmy pierwszy raz w tym sezonie w zestawieniu: Doug, Kuba, Kowal, Stefan i Brandon. Zaczęliśmy wybornie, po trzech minutach gry było już 9:2 i wtedy pierwsze zaskoczenie. Mimo żadnego faulu z naszej strony i jak widać po wyniku, całkiem ładnej gry, trener zmienia aż dwóch zawodników: za Douga wchodzi Ciecho a za Kowala – Nick. Po kolejnych trzech minutach wynik na tablicy 15:5 i kolejna podwójna zmiana: Doug za Brandona, i Jarek za Kubę. Kolejne trzy minuty, wynik 25:15 i następna podwójna zmiana! Ostatecznie kwarta zakończyła się 29:19 ale istotnie pokazała nam jak będzie wyglądała filozofia trenera Dedka.

doug-flying

Druga kwarta to sinusoida, w pierwszej jej części, udało nam się jeszcze powiększyć przewagę do 12 punktów 35:23 aby potem oddać inicjatywę gościom. Polpharma kroczek po kroczku wracała do gry, nam nie wchodziły rzuty z czystych pozycji, popełniliśmy też kilka strat w „starym stylu” co pozwoliło drużynie ze Starogardu Gdańskiego dojść nas na jedno oczko 40:39. Ostatecznie jednak na przerwę Start schodził z w miarę bezpiecznym prowadzeniem 48:40. 6 z tych 8 punktów w końcówce zdobyte z rzutów wolnych, natomiast goście uparcie próbowali rzutów z dystansu – na nasze szczęście nieskutecznie.

W trzecim starciu sinusoidy ciąg dalszy – najpierw goście rzucili się w pogoń i doszli nas na 3 punkty 56:53. Chwilę później Kuba odpalił dwa razy z dystansu, kolejną trójkę dołożył Nick i znowu prowadziliśmy dziesięcioma 65:55. Chwilowy chaos, który zapanował w ataku naszej drużyny i dwie fartowne trójki Hicksa przez ręce pozwoliły Polpharmie na odrobienie strat i wyjście na pierwszy w tym meczu remis 68:68. Ostatnie dwa punkty w tej kwarcie należały do Nicka i przewaga przed ostatnim starciem była minimalna.

Ostatnia odsłona rozpoczęła się fatalnie, z naszej strony niecelne trójki, ze strony Polpharmy koncertowa gra Hicksa pozwoliła gościom na osiągnięcie najwyższego w tym meczu prowadzenia 73:80. Wtedy sprawy w swoje ręce ponownie wziął duet B-B. 8 punktów Stefana i 2 Brandona i na tablicy na 3,5 minuty przed końcem znów był remis 85:85.  Kolejne dwie i pół minuty i znów starcie Hicks vs B-B i 95:95 a na zegarze 52 sekundy. Długa akcja Polpharmy, Miles podaje do Mirkovica a ten pudłuje swój 7 rzut z dystansu. Faulowany Kuba przy zbiórce staje na linii rzutów wolnych, do końca 27 sekund. Pewne dwa rzuty Dłoniaka i prowadzimy 97:95. Czas dla trenera gości. Po czasie piłkę dostaje Miles, mija Dłoniaka i wjeżdża pod kosz ale pudłuje pod obroną Stefana! Piłkę zbiera Kuba, podaje do Douga, który szybko jest faulowany, na zegarze 16 sekund do końca meczu. Wiggins staje na linii, trafia pierwszego wolnego, drugiego niestety pudłuje. Piłkę zbierają goście, Miles przebiega przez całe boisku goniony przez Douga, wyskakuje do rzutu za trzy, Doug fauluje a piłka wpada do kosza! Miles robi akcję za 4 punkty i na 17 sekund do końca jest 98:99 dla gości. Wznowienie, piłkę dostaje Wiggins i przed oczami każdego fana staje przed oczami sytuacja z Anwilem. Nie tym razem, zasłona od Brandona, następuje przekazanie krycia i Doug zostaje faulowany przez Mirkovica. Dwa rzuty wolne trafione i pierwsze zwycięstwo staje się faktem. Rozpaczliwy rzut Hicksa zza połowy nie dolatuje do kosza i po końcowej syrenie na tablicy zostaje 100:99 dla Startu.

Upragnione, wyczekiwane, wymęczone ale zasłużone zwycięstwo smakowało wybornie. Najlepszymi strzelcami Startu jak zwykle nasz niezawodny duet – Stefan 24 punkty i 6 zbiórek, Brandon 20 punktów i 10 zbiórek (5 double-double w tym sezonie). W końcu naszych stranieri dość istotnie wspomógł Polak – Kuba rzucił 17 punktów przy 100-procentowej skuteczności! 3/3 za 2, 3/3 za 3 i 6/6 za 1. Bohater ostatnich akcji Doug dołożył 16 oczek, zaliczył też 8 asyst. Na swoim koncie zdobycze punktowe zapisali prawie wszyscy, którzy pojawili się na boisku; 9 pkt Nick, 7 Jankes, 4 Jarek, 2 Kowal, 1 Grzegorz. Nie punktował tylko Ciecho a Bartek nie wyszedł na parkiet.

W drużynie gości jak zwykle najlepsi byli „splash brothers” – Miles rzucił nam aż 30 punktów a Hicks 24. Jednakże Polpharma najbliższe spotkania będzie musiała sobie poradzić bez swoich najlepszych Amerykanów, bowiem po meczu wywiązała się mała awanturka. Obaj gracze zaatakowali jednego z lubelskich kibiców, który rzekomo kierował ku nim rasistowskie okrzyki. Nawet jeśli jest to prawda to w żaden sposób nie usprawiedliwia rękoczynów jakich dopuścili się gracze. Tak też uznał Sędzia Dyscyplinarny PLK, który w trybie przyspieszonym orzekł karę dla Milesa i Hicksa w postaci 10 tys. zł kary i 3 meczów dyskwalifikacji dla pierwszego oraz 5 tys. zł kary i 2 mecze dyskwalifikacji dla drugiego. Poszkodowany kibic zgłosił sprawę na policję, więc prawdopodobnie to nie koniec przykrych konsekwencji dla graczy gości.

Incydent ten jednak, w żaden sposób nie zmącił naszej radości. Pierwsza setka od powrotu do ekstraklasy zaowocowała pierwszym zwycięstwem w tym sezonie – lepiej być nie mogło! David Dedek w krótkim czasie stał się naszym bohaterem. Pod wodzą Słoweńca nasz zespół wyraźnie odzyskał świeżość i chęć do gry. Tymczasem przed nim pierwszy mecz prowadzony na wyjeździe z ekipą, która obecnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Spotkanie z Turowem Zgorzelec nie będzie należało do łatwych, tym bardziej, że obędzie się 4 dni po tej niesamowicie męczącej wygranej. A może Start napędzony tym zwycięstwem postawi się Turom. Ten mecz już dziś o 19tej! Trzymamy kciuki!

Skrót meczu Start Lublin – Polpharma Starogard Gdański: