Start przegrywa inaugurację

Posted by

W sporcie, a szczególnie w sportach drużynowych, bardzo często zdarza się tak, że ktoś przegrywa ale ta przegrana nikogo specjalnie nie boli. To tak zwana przegrana w dobrym stylu. Właśnie czegoś takiego byliśmy wczoraj świadkami. Gospodarze, czyli King Wilki Morskie Szczecin to szósta drużyna poprzedniego sezonu, więc jasnym było, że to nie my jesteśmy faworytami meczu. Jednakże, tak jak gdzieś wspominałem, w tym sezonie drużyny, które pozwolą sobie nas zlekceważyć mogą się rozczarować.

Rozpoczęliśmy w składzie Doug, Grzesiek, Jankes, Stefan i Brandon. I to jak zaczęliśmy! Można by rzec, że my zaczęliśmy a Wilki jeszcze siedziały w szatni. Po tym jak wszyscy oprócz Jankesa trafili piłką do kosza przeciwnika wynik brzmiał 4:13.  Następnie po niezbyt dobrym okresie gry Douga (zastąpionego szybko przez Janka) i Jankesa (którego zmienił Jakub) gospodarze zbliżyli się do nas na odległość 4 oczek – 9:13. I taka też różnica uchowała się do końca kwarty, zakończonej 20:24. Na uwagę zasługuję fenomenalna dyspozycja Stefana w tej kwarcie. Zdobył on 12 punktów przy tylko jednej niecelnej trójce! Oczywiście trzeba też wspomnieć o 6 oczkach Petersona.

Na drugą kwartę zamiast Brandona wyszedł Jarek. Z pierwszej piątki na parkiecie został tylko jeden człowiek i niestety było to widać. Straty i niecelne rzuty doprowadziły do tego, że gospodarze potrzebowali 6 minut aby osiągnąć w tym meczu pierwsze prowadzenie 31:29. Skutkowało to przerwą na żądanie dla trenera Žakelja i wpuszczeniem na boisko Grześka za Jakuba. A ten odwdzięczył się chwilę później trójką i odzyskaniem prowadzenia 31:32. Jak się okazało było to ostatnie prowadzenie Startu w tej kwarcie. Szczecinianie dalej grali swoje a po naszej stronie prym wiodły straty i niecelne rzuty. Wilki odskoczyły na aż na 7 punktów 41:34 i wtedy do głosu znowu doszła nasza dwójka B-B. Dzięki trzem punktom Brandona i 7 Balmazovića na przerwę do szatni schodziliśmy z dwupunktową stratą 46:44.

wilki
foto: Krzysztof Cichomski, źródło: www.cichomski.eu

Na początku trzeciej kwarty do wspomnianej dwójki dołączył jeszcze Doug i wspólnie prowadzili naszą drużynę do wyniku 52:55. Prowadzenie utrzymywaliśmy praktycznie do ostatniej minuty tej kwarty. Niestety w samej końcówce Jankes spudłował 2 rzuty z dystansu z czystej pozycji i koniec końców to Wilki kończyły trzecią kwartę na prowadzeniu 67:66. I jak się okazało to prowadzenie utrzymali przez całą ostatnią partię.

W ostatniej odsłonie równą grę prowadziliśmy do stanu 72:70. Wtedy to zaczęła się rzeź. W naszych poczynaniach ofensywnych zapanował chaos i bałagan. Gospodarze skrzętnie to wykorzystali i odskoczyli na 10 punktów 82:72 na 4 minuty przed końcem a w oczy zajrzało nam widmo standardowych, w zeszłym sezonie, porażek w ostatnich kwartach. Ale wtedy w Wilkach coś się zacięło, tak jakby się odprężyli i nagle rzuty przestały wpadać a obrona jakby się rozeszła i po 1,5 minuty było już tylko 82:80. Na 1:06 przed końcem gdy Kuba doprowadził do wyniku 85:82 byłem pełny wiary, że się uda. Jednak 20 sekund później Zach Robbins popisał się genialnym dunkiem a po kolejnych 4 sekundach dopisał czapę na Jankesie. W następnej akcji Start dał pograć Wilkom aż 22 sekundy i na 20 do końca było 89:82. Ciężko coś ugrać w takiej sytuacji ale… na 13 sekund do końca faulowany Stefan wykonywał dwa rzuty wolne. Pierwszy trafiony! Drugi pudło.. i nagle znikąd zjawił się Brandon dobijając piłkę. 11 sekund do końca i jest 89:85. Szybki faul i Kikowski trafia dwa wolne 91:85. Piłka w naszych rękach, 4 sekundy zajęło Dougowi (DOntquIT) Wigginsowi przedarcie się na połowę przeciwnika i trafienie trójki! 91:88 i 7 sekund do końcowej syreny. Niestety… w następnej akcji aż 5 sekund zajęło nam sfaulowanie zawodnika gospodarzy i gdy Robinson trafił dwa wolne już stało się jasne, że tego meczu nie wygramy. Koniec 93:88.

Był to mecz walki. Walki do samego końca i za to wielkie dzięki drużynie. Stefan zanotował 25 punktów i 12 zbiórek, Brandon 17 punktów (100% z gry) i 8 zbiórek, Doug dołożył 13 punktów, Jarek 9, Janek i Grzesiek po 6, Jankes 5, Ciecho 4 i Kuba 3 zatem jakąś cegiełkę włożył każdy zawodnik, który wystąpił na boisku. Wygraliśmy deskę 37:28, skuteczność z gry podobna (Wilki 50%, my 49,2%), niestety popełniliśmy znacznie więcej strat (Wilki 7, my 14), no i nasza ławka zdecydowanie przegrała z ławką gospodarzy (22:49) i w tym chyba trzeba szukać powodu tej przegranej. Trener po meczu powiedział, że jest niezadowolony z gry… cóż, dla nas kibiców, którzy widzieli co się działo w zeszłym sezonie może się to wydać niezrozumiałe ale to coach jest z tą drużyną i wie na co ją stać. Jeśli mówi, że TO nie jest koszykówka, którą on chce grać to… chyba pozostaje się nam tylko cieszyć 🙂 Zresztą sami posłuchajcie:

Już w sobotę kolejny (niestety) wyjazdowy mecz z, dobrze dysponowaną przed sezonem, Dąbrową Górniczą. Jeśli wnioski zostaną wysnute, błędy zostaną wytknięte i starczy czasu na odpowiednią regenerację to kto wie, może tym razem obejrzymy wygraną?