XV Memoriał im. Kazimierza Wacławczyka i Witolda Kusia w Tarnobrzegu

Posted by

W czwartek padł spontaniczny pomysł – co myślicie o wyjeździe do Tarnobrzegu w niedzielę? Bez różnicy czy będzie finał czy mecz o trzecie miejsce decyzja została podjęta – jedziemy. W międzyczasie ( a konkretnie w sobotę) okazało się, że obejrzymy mecz finałowy w wykonaniu Startu, który po dość zaciętym i wyrównanym boju wygrał z gospodarzami turnieju 71:63. W drugiej parze turnieju zmierzyli się MKS Dąbrowa Górnicza z Rosą Radom i tu, mogłoby się zdawać, niespodzianka – Rosa przegrała 87:90. Finał zatem MKS vs MKS o godzinie 18tej w niedzielę. Pogoda słaba, nie ma co w domu siedzieć, podjęliśmy decyzję, że wybierzemy się wcześniej, żeby być na 16-tą i obejrzeć mecz o 3-cie miejsce. Zatem w monstrualnej liczbie: sztuk 4, zebraliśmy się w niedzielne popołudnie i wyruszyliśmy dwa województwa dalej.

Trasa

Po około dwóch godzinach byliśmy pod halą, zajęliśmy odpowiednie miejsca i z ciekawością czekaliśmy na pierwszy gwizdek meczu o trzecie miejsce. Pierwsza kwarta cios za cios, nieudana akcja za nieudaną akcję, nie była to ładna koszykówka ale zakończyła się minimalnym prowadzeniem Rosy 16:17.  W drugiej Rosa pozostała na poziomie z pierwszej kwarty a na wyżyny wskoczył głównie Kacper Młynarski, jego kilka udanych akcji pozwoliło Jeziorowcom zejść do szatni z 7-punktowym prowadzeniem 46:39. Radomianie grali naprawdę fatalnie, nie było nikogo kto mógłby pociągnąć grę, próbował czasem Witka, czasem Sokołowski ale jakoś to się nie kleiło. Trzecia kwarta wyglądała dokładnie jak pierwsza i tak jak pierwsza zakończyła się wygraną Rosy jednym punktem. Przed trzecią finałową odsłoną gospodarze prowadzili 6 oczkami i zanosiło się na niespodziankę. Jednakowoż, zarówno w meczu ze Startem jak i w tym z Rosą, gospodarzom jakby odcinało tlen w ostatnich odsłonach, w sobotnim meczu w czwartej kwarcie rzucili 6 punktów przy 15 naszych a w niedzielnym rzucili co prawda 12 ale Rosa doprowadziła do dogrywki zdobywając ich 18. Obie drużyny miały swoje szanse w ostatnich sekundach meczu, żeby przechylić szalę na swoją korzyść ale obie pudłowały. Dogrywka zakończyła się… remisem! 10:10. Zatem do zwycięstwa potrzeba było jeszcze jednej dogrywki i tam już lepszą skutecznością popisali się radomianie, którzy ostatecznie wygrali tą batalię 88:91.

Gratulacje dla Siarki za to, że postawili się Rosie, gratulacje dla Rosy, że potrafiła się otrząsnąć z marazmu i wrócić do gry, emocjonujący w sumie mecz, szkoda tylko, że praktycznie bez udziału publiczności.. Tarnobrzeżanie, prośba i apel do Was – nie róbcie tego swojemu klubowi! Szkoda by, bądź co bądź, ekstraklasowy zespół nie miał jakiejś, nawet skromnej, zorganizowanej grupy kibiców. Usiłowaliśmy we czwórkę rozkręcić jakiś doping, choćby wybijaniem rytmu podczas rzutów wolnych i chwała młodzianom z trybuny naprzeciwko, że podłapali i mecz nie odbywał się w kompletnej ciszy. Podczas dogrywek nawet jakiś tumult powstał, widocznie emocje wzięły górę.. Mamy jednak nadzieję, że gdy odwiedzimy Was w sezonie to jednak będzie ciut głośniej, tego Wam i sobie życzymy!

Zdobywca najniższego podium został wyłoniony, przyszedł czas na finał. Jadąc na mecz głośno wyrażałem swoją opinię, że nie będzie lekko. Drużyna z Dąbrowy Górniczej w okresie przygotowawczym idzie jak burza,  przegrała tylko jeden sparing a wygrała 6, w tym ze Stelmetem. Jasne więc było, że czeka nas mocny przeciwnik, zwłaszcza po tym jak dzień wcześniej pokonali Rosę. Do naszej drużyny nadal nie dołączył Igor Chumakov i nadal szukamy rozgrywającego, rozmowy toczyły się z rodakiem Igora ale nie było porozumienia i szukamy dalej. Poza Kowalem, który nadal leczy naderwany mięsień, wszyscy byli gotowi do gry. W sobotnim meczu dobry występ zaliczyli zarówno Jarek Trojan (14pkt) jak i obaj amerykanie Jackson (14) i Poole (13), można zatem było przypuszczać, że walka jak równy z równym jest tutaj jak najbardziej możliwa.

Gwizdek, Jarek Trojan wygrywa rzut sędziowski, szybka akcja, podanie do Salamonika, rzut i jest! 2:0 dla nas… i to było pierwsze i ostatnie prowadzenie w tym meczu… Niedługo potem było już 2:8 a po pięciu minutach nasz team miał na koncie 5 drużynowych fauli. Nie będę się rozpisywał szczegółowo na temat przebiegu meczu bo historii nie było, pierwszą kwartę wygrali dąbrowianie 12:16 i z każdą następną systematycznie powiększali przewagę (18:21, 15:19, 17:18) mecz zakończył się spokojnym zwycięstwem MKSu z Dąbrowy Górniczej 62:74. Nawet przez chwilę nie byli w naszym zasięgu. Wpływ na to na pewno miała doskonała obrona dąbrowian, praktycznie nie mieliśmy luźnych rzutów, każdy punkt trzeba było wyszarpać z czym doskonale radził sobie Jarek Trojan, który zdobył ich aż 22. Niestety nie do końca dobrze radził sobie w defensywie, jak i zresztą cała drużyna, Przemysław Szymański (15pkt) raz po raz penetrował nasze pomalowane i gdy tylko mógł to rzucał i trafiał a gdy nie mógł to oddawał na obwód do Jakuba Dłoniaka (16pkt), który z kolei dziurawił nasz kosz z dystansu. I tutaj kolejny powód naszej przegranej – fatalna skuteczność rzutów za 3pkt. Trafiliśmy dwie trójki, jedną Alan i drugą Poole. A prób było na pewno kilkanaście.. niestety były to próby wymuszone z nieprzygotowanych pozycji, nawet Jarek Trojan raz próbował. W ten sposób płynnie przechodzimy do kolejnej przyczyny – Jarek na środku jest sam, nie ma w tym momencie wartościowego zmiennika, do tego mniej więcej w połowie meczu Salamonik poprosił o zmianę i zszedł z boiska narzekając na pachwinę, na boisku ponownie się nie pojawił. Tak jak na środku brakuje zmiennika tak i na „jedynce” potrzeba kogoś, kto odciąży Janka Grzelińskiego. Próbował, jak zwykle był szybki, jak zwykle energiczny ale czasem ewidentnie „bez głowy”. Jackson próbował brać się za rozgrywanie ale wg mnie to jest „dwójka” a gdy „dwójka” bierze się za rozegranie to nie ma ani rozegrania ani punktów.. i tak to wczoraj wyglądało. T.J. zdobył co prawda 11 punktów, Janek 7 ale to wszystko, jak już pisałem, było wyszarpane.. Coach Turkiewicz starał się jak mógł, na każdym czasie rysował zagrywki, tłumaczył, ochrzaniał, niestety wczoraj wszystko odbijało się od naszych zawodników jak piłka rzucana przez nich od obręczy.

IMG_20150920_184411Przegraliśmy, nie pierwszy raz, zapewne nie ostatni, oby jednak TAKICH przegranych, z takim poczuciem bezradności było jak najmniej. Trzeba wyciągnąć wnioski, dokontraktować braki i za tydzień zrewanżować się MKSowi na ich własnym parkiecie. Tymczasem wielkie gratulacje dla MKS Dąbrowa Górnicza – zasłużyli na wygraną w tym Memoriale, po tym co wczoraj widziałem śmiem zaryzykować stwierdzenie, że jeśli taką formę zaprezentują przez większą część sezonu to jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że na fazie zasadniczej sezon się dla nich nie zakończy.

A my do treningu i poprawiać, poprawiać, poprawiać! Inauguracja się sama nie wygra! 🙂